4 lutego 2012
Imieniny obchodzą:
Weronika
Mariusz
Andrzej
Licznik odwiedzin: 2675120
Czwarty piknik modelarsko-lotniarski - maj 2009Relacja z pikniku: już jest!Godzina 10:00, 2009-05-26Tytułem wstępu.No i po naszym pikniku zostały już jedynie wspomnienia: mamy nadzieję, że tylko dobre. Pogoda, delikatnie mówiąc, nas nie rozpieszczała, ale zawsze mogło być gorzej. W przerwach między przechodzącymi z zadziwiającą regularnością ulewami udało się jednak obejrzeć trochę fantastycznych pokazów modeli latających, pokaz ratownictwa technicznego (zapewniamy, że "ofiara" przeżyła), a dzieciaki choć trochę skorzystały z przygotowanych atrakcji. Poniżej pełna relacja ze zdjęciami. Zapraszamy do czytania i oglądania! Przed piknikiem: NiepewnośćPrzez cały tydzień poprzedzający piknik, prognozy pogody nie nastrajały nas optymistycznie. Miało być i chłodno, i mokro. Nad naszym piknikiem zebrały się czarne chmury.
Wybiła godzina "zero".Mimo nie najlepszej aury, nasi pracownicy z uśmiechem witali przybywających gości. Mamy nadzieję, że przyjazne powitanie i skromny poczęstunek pozwoliły zapomnieć o psikusach pogody
Oczekiwanie na chwilę przejaśnienia.Modelarze wraz ze swoimi maszynami niecierpliwie czekali na poprawę warunków pogodowych, aby móc w końcu zaprezentować pełnię swojego kunsztu i możliwości modeli. Choć pogoda była cały czas w przysłowiową kratkę, w końcu udało się przeprowadzić pokazy.
Deszcz: trzeba szukać schronienia.Kiedy deszcz wyganiał naszych gości z pleneru pod bezpieczne zadaszenie hali brązowej, dzieciaki nie mogły odmówić sobie przyjemności zawarcia bliższej znajomości z budzącymi powszechne zainteresowanie stalowymi rumakami. Dzieciom dzielnie sekundowali rodzice. Doszły nas też słuchy, że właściciele motocykli z nieskrywaną dumą, ale też i chwilami nieudawanym przerażeniem obserwowali, co się dzieje z ich ukochanymi "zabawkami".
Czekoladowa fontanna i inne przyjemności.Kiedy najmłodsi (i ci trochę starsi też) prowadzili gwałtowne oblężenie czekoladowej fontanny (musimy przyznać się, że jej popularność przeszła nasze najśmielsze wyobrażenia), nasz maestro umilał gościom, granymi na pianino muzycznymi standardami, chwile spędzane przy barze ze szklaneczką czegoś mocniejszego w dłoniach. Dla zgłodniałych idealnym rozwiązaniem była pajda pysznego chleba ze smalcem, zakąszana małosolnym ogóreczkiem
Strażacy w akcji.Przechodzące co chwilę ulewne opady deszczu nie przeszkodziły dzielnym strażakom w przeprowadzeniu pokazu ratownictwa technicznego. Zapewniamy, że ofiara przeżyła, choć o samochodzie niestety nie możemy powiedzieć tego samego.
Wszystko co dobre kiedyś się......Kończy. Tak już w życiu jest, że nawet najmilsze chile i wydarzenia mają swój koniec. Jak mawiał jeden z klasyków (to było coś o mężczyznach): "nieważnie jak się zaczyna, ale jak się kończy". Mamy nadzieję, że zaczeliśmy nie najgorzej, a zakończyliśmy jeszcze lepiej. Pogoda nas nie rozpieszczała, niejeden z naszych gości przemókł i zmarzł, ale wierzymy, że udało nam się stanąć na wysokości zadania i nawet w niesprzyjających warunkach stworzyć miłą i przyjacielską atmosferę, w której można było zapomnieć o kaprysach pogody, kłopotach dnia codziennego, i spędzić przyjemnie czas w gronie znajomych i rodziny. Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy zaszczycili nas swoją obenością i - mamy nadzieję - do zobaczenia za rok!
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zmieniony ( wtorek, 26 maj 2009 ) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

























